Polska Reprezentacja

Okiem Eksperta – Piotr Piasecki o Polsce na MŚ

Prezentujemy zapowiadany drugi komentarz do tematu „Polska Czarnym Koniem MŚ” . Tym razem komentarz Piotra Piaseckiego – trenera akademii Dolcanu Ząbki oraz przyszły skaut piłkarski.

„Reprezentacja Polski w piłce nożnej niewątpliwie ma swoje najlepsze 5 minut od niepamiętnych czasów.
Niepamiętnych przynajmniej dla mnie, trzydziestokilkulatka. Po ostatnich Mistrzostwach Europy, kiedy
to nasi piłkarze doszli do ćwierćfinału apetyty wszystkich kibiców w Polsce są wysokie. Ciągle czujemy
chyba niedosyt, czujemy, że mogliśmy zajść dalej. No właśnie, czy mogliśmy? Nie będę rozpisywał się
tutaj o swoim sceptycyzmie co to tego turnieju, o swoich spostrzeżeniach, obawach o to, czy aby brudy
futbolu przenikały aż tak daleko, do najważniejszych turniejów i mieszały w to największych futbolistów
XXI w. Teraz przed nami kolejny turniej, największe widowisko piłkarskie na świecie i jedno z
największych w całym sporcie – Mistrzostwa Świata. W Rosji. No właśnie, w Rosji. Mój sceptycyzm jest
tu niestety wielce powiązany z samym miejscem rozgrywania tego turnieju. Niestety, oprócz piłki nożnej,
obserwuję również politykę. Mimo, że te dwie dziedziny nie powinny nigdy się przenikać, jest inaczej.
Polityka ma niestety ogromny, często decydujący wpływ również na sport. Myślę, że sam ten fakt
powinien wszystkim pozytywnie nastawionym na kolejny sukces otworzyć trochę oczy. Wielki świat
rosyjskiej polityki nie byłby zadowolony z sukcesu kraju, który nie jest mile widziany na ich ziemi. Ale
zostawmy temat polityki. Przyjmijmy, że świat jest czysty i o wszystkim zdecydują tylko względy
sportowe. Jak zatem wygląda nasza reprezentacja? Na bramce raczej pewne miejsce ma Wojciech
Szczęsny, który nie gra na co dzień w swoim klubie pierwszych skrzypiec. Teraz jest jeszcze w formie,
ale po całym sezonie bez systematycznej gry? Hmm, jego forma będzie zapewne wielką niewiadomą.
Fabiański? Dla mnie osobiście to równie niepewny bramkarz, co swego czasu Jerzy Dudek. Niby zaszedł
daleko, niby święcił triumfy, ale mimo wszystko stawianie na niego to była loteria. To jest oczywiście
moje zdanie i wiem, że większość z Was może się z tym nie zgodzić. I pewnie tak będzie. Nasza linia
obrony. Żelazny Pazdan już nie jest mocarzem jak na ME. Jego obecna forma, którą pokazuje w Legii, no
cóż.. tego nie trzeba komentować. Czyżby bohater jednego sezonu? Pozostali nasi obrońcy – Bereszyński,
Cionek czy Rybus grają w swoich klubach, wiedzie im się nieźle i w nich nadzieja. Niestety ostatnimi
dniami straciliśmy na kilka miesięcy Łukasza Piszczka. Jego forma po wyleczeniu kontuzji może być
daleka od tej, do której nas przyzwyczaił. Na wszelki wypadek szukałbym alternatywy, aby nie obudzić
się z przysłowiową ręką w nocniku, kiedy to na miesiąc czy dwa przed turniejem okaże się, że Łukasz nie
jest gotowy do gry na najwyższym poziomie, wymaganym podczas MŚ. Moim zdaniem jedynym
mocnym punktem obrony na MŚ jest Kamil Glik, który ma pewne miejsce w składzie AS Monaco.
Kolejni piłkarze to linia pomocy i głównie Błaszczykowski, Grosicki, Krychowiak, Mączyński.
Oczywiście Kuba Błaszczykowski jest nie do ruszenia i o ile będzie w pełni sił, to ma pewne miejsce w
składzie na MŚ. Oczywiście w pełni słusznie. Podobnie jak Grosicki. Co do Krychowiaka to również
wielka niewiadoma. Nie jest to już ten sam piłkarz co przed ME w 2016 r. Myślę, że trochę również
mentalnie, obawiam się, że uderzyła mu trochę sodówka do głowy, ale mam nadzieję, że się mylę. Tak
naprawdę wszystko teraz zależy od niego samego, czy będzie na tyle aktywny i zdeterminowany, aby
nadrobić w te kilka miesięcy cały stracony sezon. Myślę, że mu się to uda. Oczywiście mamy jeszcze
Zielińskiego, Wolskiego czy Wszołka, ale z całym szacunkiem – jak dla mnie są to tylko cienie
podstawowych filarów linii pomocy, mają swoje wielkie mecze, ale niestety równie często grają po prostu
przeciętnie. Oby forma w klubach nie była odzwierciedleniem formy na MŚ, bo stawianie na nich będzie
wtedy rosyjską ruletką. Na koniec oczywiście napastnicy. Czepianie się tutaj RL9 będzie zapewne
potraktowane jak świętokradztwo, ale muszę. Niestety moim zdaniem Robert Lewandowski podczas
wielu meczów i w Reprezentacji jak i w klubie pokazał, że nie jest Robocopem. Bez odpowiedniego
wsparcia kolegów z drużyny lub słabości przeciwnika (a na to nie ma co liczyć na MŚ) staje się on
zwykłym przeciętnym piłkarzem, który jest mało widoczny, ślamazarny. Tak, poważnie tak uważam.
Teodorczyk, Milik – chyba wszyscy przyznają mi rację, że ten krótko trwający sezon nie jest ich
najlepszym, dlatego perspektywa ich formy na MŚ również nie napawa optymizmem. Zaryzykuję tu
stwierdzeniem, że może się okazać, że cała nadzieja może nagle spocząć na Mariuszu Stępińskim –
młodym, gniewnym i nie bojącym się rywalizacji napastniku, który ma bardzo dużo do pokazania i ciągle
jest chyba (niesłusznie) w cieniu swoich kolegów. Reasumując, myślę, że najbliższe Mistrzostwa mogą
się okazać bolesną lekcją zarówno dla piłkarzy jak i kibiców. Niestety dla większości piłkarzy mogą to
być ostatnie Mistrzostwa Świata… i może tu powinienem doszukiwać się pozytywów, że nasi chłopcy
mając przed sobą taką myśl, będą potrafili gryźć trawę i wykrzesać z siebie 120% normy. Ale tutaj chyba
trzeba mieć mentalność islandczyków. To jednak kształtuje się od poziomu szkółek piłkarskich a nie
będąc już profesjonalistą.”